Logowanie (rejestracja)

Zapomniałeś hasła?

Nie masz jeszcze swojego konta? Zarejestruj się!

REKLAMA

Stelmet rośnie w siłę - bierze Igora Zajcewa

PLK | 27.07.2016 10:23

Po niemrawym początku lata pod względem transferowym, mistrzowie Polski zaczynają się wzmacniać - właśnie podpisali kontrakt z czołowym wysokim PLK.

Bet365 - załóż konto i wygrywaj na igrzyskach >>

Niespełna tydzień temu Stelmet pozyskał Jamesa Florence’a - obiecująco wyglądającego rozgrywającego z talentem strzeleckich, teraz klub z Zielonej Góry podpisał roczny kontrakt z Igorem Zajcewem, który ostatnio dobrze spisywał się w Rosie Radom. Doświadczony środkowy z Ukrainy ma za sobą grę na dwóch EuroBasketach oraz mistrzostwach świata. Jest niewątpliwie czołowym podkoszowym PLK - może grać i pod koszem, i bardziej na obwodzie, jako wysoki skrzydłowy.

W minionym sezonie Zajcew wystąpił w 40 meczach Rosy - grając po niespełna 22 minuty, zdobywał średnio po 10.8 punktu, miał po 5.1 zbiórki. Trafiał 38% rzutów za 3, zagrożenie z jego strony w tym elemencie było często głównym atutem Ukraińca, który po zwodzie potrafi także minąć i wejść pod kosz.

Skład Stelmetu zaczyna się krystalizować - mistrz Polski ma pod kontraktami Florence’a, Zajcewa, Łukasza Koszarka, Przemysława Zamojskiego, Nemanję Djurisicia, Adama Hrycaniuka, Karola Gruszeckiego oraz Kamila Zywerta. To oczywiście nie koniec wzmocnień, wiadomo, że Stelmet jest zainteresowany np. Jarosławem Zyskowskim. Ale już teraz, na szybko, można oszacować siłę prowizorycznej piątki Koszarek, Florence, Zamojski, Zajcew, Hrycaniuk na bardzo dużą. Stelmet znów może być wielką siłą w PLK.

Oczywiście tylko wtedy, jeśli po myśli mistrza Polski rozwiążą się wszystkie kwestie organizacyjne - podpisane zostaną ugody z koszykarzami (Mateusz Ponitka, Szymon Szewczyk) oraz spłaceni zostaną koszykarze, którzy wygrali ze Stelmetem sprawy w BAT. Nad klubem z Zielonej Góry na razie wisi zakaz rejestrowania nowych graczy.

Bet365 - załóż konto i wygrywaj na igrzyskach >>

Fot. Andrzej Romański/Plk.pl

Stanley Burrell wraca – Czarni z bliźniakami na rozegraniu

PLK | 27.07.2016 08:02

Doświadczony, 32-letni Amerykanin znów zagra w Enerdze Czarnych Słupsk. Grą na rozegraniu będzie musiał się podzielić z Jerelem Blassingame’em.

Bet365 - załóż konto i wygrywaj >>

Stanley Burrell to postać znana kibicom ze Słupska, w Czarnych grał już w rozgrywkach 2011/12. Notował wówczas dobre 15.6 punktu oraz 4.8 asysty na mecz i był jednym z najlepszych rozgrywających w naszej lidze. W następnych (i w sumie też poprzednich) rozgrywkach dużo podróżował, regularnie zmieniając kraje i kluby. Ostatnio grywał m.in. w Turcji, Izraelu, Japonii, na Białorusi, Cyprze i Węgrzech.

Poprzedni sezon kończył w przeciętnej lidze węgierskiej, gdzie w barwach Szolnoki Olaj notował średnio (także dość przeciętne) 8.6 pkt. i 2.7 asysty na mecz. Grał po 23 minuty na mecz, trafiając tylko 23.8% rzutów z dystansu.

Burrell to solidny i bardzo doświadczony zawodnik, który pod bardzo wieloma względami przypomina Blassinagame’a. Od stylu gry, przez nieustabilizowany rzut, zamiłowanie do przyspieszania tempa gry, po dość zaawansowany wiek. Być może trener Roberts Stelmahers nie tylko będzie wymieniał obu Amerykanów na jedynce, ale czasem próbował wystawiania ich obu razem na boisku.

Czarni potwierdzają tym ruchem, że budują drużynę w oparciu o weteranów i nazwiska doskonale znane w Słupsku. Kontrakty na najbliższy sezon ma już spora grupa zawodników (Blassingame, Cesnauskis, Surmacz, Seweryn, Dąbrowski) wyraźnie po trzydziestce. Młodszymi rodzynkami są Jarosław Mokros i Justin Jackson. Doświadczenie cenna rzecz, ale czy zdrowia wystarczy?

Bet365 - załóż konto i wygrywaj >>

fot. Energa Czarni Słupsk

Rio: Wenezuela - kuzyn Bryanta w kadrze Nestora

Świat | 26.07.2016 13:37

Odruchowo wymieniani są za Argentyną i Brazylią, jeśli chodzi o drużyny z Ameryki Południowej, ale przecież ostatnio pokonywali i jednych, i drugich. Na igrzyskach zagrają po raz drugi, debiutowali w 1992 roku.

Bet365 - załóż konto i wygrywaj na igrzyskach >>

Po co jadą? By zdobyć nowe doświadczenia i narobić trochę szumu. Sensacyjne mistrzostwo obu Ameryk sprzed roku (wielkie męczarnie w grupach, ale potem wygrany punktem półfinał z Kanadą oraz 76:71 z Argentyną w finale), to wielkie osiągnięcie, ale

Ostatnie cztery lata: nie brali udziału w igrzyskach w Londynie, nie było ich na mistrzostwach świata w Hiszpanii. Zajęli 5. miejsce w mistrzostwach Ameryk w 2013 roku na własnych boiskach, zostali mistrzami Ameryk w 2015 roku podczas turnieju w Meksyku. Na początku lipca zdobyli też mistrzostwo Ameryki Południowej grając w Wenezueli.

Gwiazda: Greivis Vasquez. Jedyny wenezuelski koszykarz, który gra w NBA - na przyzwoitym poziomie drugiej jedynki, choć w ostatnim sezonie, ze względu na kontuzję, rozegrał tylko 23 spotkania w Milwaukee Bucks. Na igrzyskach będzie z nim pewnie tak, jak z Marcinem Gortatem w reprezentacji Polski - inni też będą grać dobrze, ale wszyscy będą patrzeć na Vasqueza.

Uwaga na: John Cox. 35-letni rzucający jest najstarszym zawodnikiem w kadrze trenera Nestora Garcii. Jest też kuzynem Kobe Bryanta - jego ojciec to rodzony brat mamy Kobe. W czasach dzieciństwa w Filadelfii obaj byli ze sobą bardzo zżyci, potem ich drogi się rozeszły. Cox przez 10 lat zawodowej kariery grał we Francji, do Wenezueli przyjechał dopiero na ostatni sezon. Doświadczenie jest w cenie, może błyśnie w Rio?

Brakujący element: Heissler Guillent. A w zasadzie tkanki w jego ścięgnie - naderwanym Achillesie, który uniemożliwił mu przygotowania do igrzysk na 100 proc. Kontuzja miała miejsce w styczniu, ale czy rozgrywający, który w mistrzostwach Ameryk został wybrany do pierwszej piątki, będzie całkowicie gotowy?

Skład - rozgrywający: Gregory Vargas, Heissler Guillent, David Cubillan; rzucający: Greivis Vasquez, John Cox; niscy skrzydłowi: Dwight Lewis, Jose Vargas, Anthony Perez; wysocy skrzydłowi: Nestor Colmenares, Luis Bethelmy, Miguel Ruiz; Windi Graterol; środkowi: Gregory Echenique, Miguel Marriaga; trener: Nestor Garcia.

Typ PolskiKosz.pl: Przedostatnie miejsce w grupie A. Wenezuelczycy są rozpędzeni dzięki sukcesom na swoim kontynencie, igrzyska też odbędą się blisko ich domu - Chińczyków powinni pokonać, zresztą jedyne zwycięstwo na igrzyskach, jakie odnieśli, to właśnie 96:88 z Chinami w Barcelonie w 1992 roku. Ćwierćfinał to za wysokie progi, choć teoretycznie mogą powalczyć o niego z Australią.

Terminarz grupy A:
6 sierpnia: Australia - Francja, Chiny - USA, Wenezuela - Serbia
8 sierpnia: Serbia - Australia, USA - Wenezuela, Francja - Chiny
10 sierpnia: Francja - Serbia, Australia - USA, Wenezuela - Chiny
12 sierpnia: Chiny - Australia, USA - Serbia, Francja - Wenezuela
14 sierpnia: USA - Francja, Australia - Wenezuela, Serbia - Chiny

Bet365 - załóż konto i wygrywaj na igrzyskach >>

Fot. Wikimedia Commons

*na 14 dni przed turniejem koszykarskim w Rio, zaczęliśmy odliczanie prezentując informacje o jego uczestnikach - w kolejności od najsłabszych

CJ McCollum – Blazers dali sobie spokój z oszczędnościami

NBA | 26.07.2016 09:51

Obiecująca drużyna kosztem niedużych środków? Już nie! Zatrzymanie pięknie się rozwijającego C.J. McColluma to dobry ruch, ale z grubymi letnimi wydatkami Portland Trail Blazers trochę zaskoczyli.

Bet365 - załóż konto i wygrywaj >>

Portland Trail Blazers postanowili nie czekać do przyszłych wakacji i już teraz doszli z C.J. McCollumem do porozumienia w sprawie jego nowego kontraktu. Obie strony uzgodniły warunki 4-letniej, maksymalnej umowy, dzięki której 24-letni obrońca zarobi łącznie 106 milionów dolarów.

To ogromna podwyżka względem minionego sezonu, w którym na jego konto trafiło nieco ponad 3 mln USD. Uściślijmy, teraz rocznie inkasować będzie około 26,5 mln! A żeby było ciekawiej, gdyby z parafowaniem umowy wstrzymał się do przyszłego roku, to zważywszy na rosnące o kolejne 8 mln salary cap, a także możliwy lockout i nowe ustalenia w umowie zbiorowej (CBA), zgarnąłby jeszcze więcej.

Decyzję w sprawie zatrzymania zawodnika, który w minionych rozgrywkach zrobił największy postęp w lidze, trudno negować. Niemniej Paul Allen, właściciel klubu z Portland okazał się tego lata wyjątkowo rozrzutny. Na biednego oczywiście nie trafiło, ale wliczając nową umowę McColluma, na rozgrywki 2017/18 Blazers mają już zagospodarowane aż 111 milionów dolarów w SIEDMIU gwarantowanych kontraktach! A przypomnijmy, że salary cap według najnowszych prognoz ma wynieść „raptem” 102 mln.

Zaczęło się od 70 milionów w cztery lata dla Evana Turnera. Potem wyrównali czteroletnią ofertę Brooklyn Nets dla Allena Crabbe’a opiewającą na 75 milionów. Za taki sam okres 41 mln otrzyma Meyers Leonard, a 15 w dwa lata (drugi rok jest niegwarantowany) zainkasuje Festus Ezeli. Reasumując, Blazers wydali już, bagatela, 307 milionów dolarów amerykańskich…

I niestety trudno nie zauważyć, że przy tym całym szaleństwie zakupów wzmocnili się tak naprawdę tylko o Evana Turnera i Festusa Ezeliego.
Rozgrywki 2015/16 ekipa z Oregonu kończyła jako jedna z niespodzianek. Organizacja bez choćby jednego uczestnika Meczu Gwiazd w składzie (choć Lillard niewątpliwie zasłużył), ale za to osiągająca imponujące wyniki i wyróżniająca się elastycznością finansową. Cóż, po tej ostatniej już niewiele zostało, a teraz czas pokaże, czy jej poświęcenie przełoży się na podwyższenie sportowej jakości.

Bet365 - załóż konto i wygrywaj >>

fot. wikimedia commons

Naszym zdaniem

Kareem Maddox - recycling w Krośnie

PLK | 26.07.2016 09:35

Beniaminek PLK nie zwleka z uzupełnianiem składu o cudzoziemców – nowym podkoszowym Miasta Szkła został 27-letni Amerykanin Kareem Alan Maddox, mogący grać na pozycjach silnego skrzydłowego i środkowego.

Bet365 - załóż konto i wygrywaj >>

To nie jest pierwszy niebanalny transfer debiutującego w ekstraklasie zespołu z Podkarpacia. Kilka tygodni temu na najbliższy sezon zatrudniono rozgrywającego Royce Woolridge’a – syna legendy NBA, a przed kilkoma dniami do składu dołączył Chris Czerapowicz, szwedzko – amerykański strzelec z polskimi korzeniami.

Maddox ma za sobą udaną karierę w NCAA, gdzie był zawodnikiem uniwersytetu Princeton. W sezonie 2010/2011 spędzając na boisku średnio 31 minut zdobywał 13,8 pkt, 7 zbiórek i 1,8 bloków i był główną siłą napędową zespołu. Karierę profesjonalną rozpoczął w Europie – rozegrał jeden sezon w lidze holenderskiej, aby przenieść się do Newcastle Eagels w Anglii. Notował tam potężne statystyki na poziomie 15,1 punktów i 10,5 zbiórek w meczu, ale nie można tych cyferek traktować zbyt poważnie, ponieważ brytyjska BBL to rozgrywki na słabiutkim poziomie.

Potem zaczęły się jednak schody – przez następne 3 sezony nowy nabytek Miasta Szkła nie grał zawodowo w koszykówkę. Odnalazł się dopiero tego lata. - Na campach rozgrywanych w trakcie tegorocznych NBA Summer League potwierdził swój niesamowity potencjał czym przekonał do siebie trenera Biało – Zielonych, Michała Barana – napisała oficjalna strona internetowa klubu z Krosna.

Atutem nowego Amerykanina, w jego sytuacji profesjonalnej, z pewnością musiała być promocyjna cena. Być może właśnie z tego powodu warto było zaryzykować.

Bet365 - załóż konto i wygrywaj >>

Video

  • PLK: Top 10 15. tygodnia
  • Top 10 PLK - 6-12.01
  • PLK: Top 10 11. kolejki

Brooklyn Nets 2016/17 – trzeba zaczynać od zera

26.07.2016 07:53

Właściciel klubu z Brooklynu, Michaił Prochorow wreszcie zauważył, że pieniądze nie załatwią mu mistrzostwa NBA i musi teraz obrać zupełnie inną strategię. Proces będzie trudny, żmudny i bolesny, ale innego wyjścia nie ma. Póki co Nets naściągali nieco gruzu i kibice muszą uzbroić się w cierpliwość.

Bet365 - załóż konto i wygrywaj >>

Najważniejsza zmiana:

Eksperyment z 2013 roku, kiedy to rosyjski miliarder postanowił stworzyć sobie superdrużynę z Kevinem Garnettem, Paulem Piercem, Deronem Williamsem, Joe Johnsonem i Brookiem Lopezem, okazał się kompletną klapą i teraz będzie trzeba po nim posprzątać. Zadanie to już w lutym zlecono nowemu generalnemu menadżerowi – Seanowi Marksowi. To były współpracownik Gregga Popovicha z San Antonio Spurs, więc w Nowym Jorku naturalnie liczą, że przyniesie on ze sobą część kultury jednej z najlepszych organizacji w NBA ostatnich dwóch dekad.

Wymieniono również trenera. I tym razem zamiast na głośne nazwisko postawiono na doświadczonego specjalistę w osobie Kenny’ego Atkinsona. Sezon 2016/17 będzie dla niego debiutem na stanowisku głównego szkoleniowca. Dotychczasowe 12-leteni doświadczenie trenerskie zbierał jako asystent m.in. u Mike’ów D’Antoniego oraz Budenholzera.

Jego będziemy oglądać:
Njabrdziej intrygujące wydają się następne ruchy Marksa, ale ich oglądać nie będziemy - wszystko dziać się bedzie w zaciszu gabinetów. Na boisku najciekawsza w tej dziwnej drużynie może być odpowiedzieć na pytanie, czy Jeremy Lin będzie w stanie podołać roli lidera, bohatera sąsiadów z Nowego Jorku sprzed kilku lat.

Lin wreszcie zagra pierwsze skrzypce. Szkoda tylko, że w drużynie, która jeszcze dłuższy czas nie będzie się w lidze liczyć. Podpisał z Nets trzyletni kontrakt (ostatni rok jest jego opcją) warty 36 milionów dolarów. Cóż, przynajmniej sobie zarobi.

Nie ma się co bowiem oszukiwać. Prócz niego i dobrego centra Brooka Lopeza w szeregach ekipy z Brooklynu po prostu brak innych graczy, którzy mogliby wnieść do drużyny jakąkolwiek jakość. Próbowano sprowadzić zastrzeżonych wolnych agentów Allena Crabbe’a z Portland i Tylera Johnsona z Miami. Proponowano im nawet, według wielu opinii, zawyżone wynagrodzenie, ale ich dotychczasowi pracodawcy nie pozwolili im odejść i wyrównali obie oferty.

Aby uzupełnić skład, Nets musieli więc przebrać dostępne resztki i w celu uzupełnienia składu sprowadzono takich graczy jak Trevor Booker, Luis Scola czy Greivis Vasquez. Z Europy ściągnięto Justina Hamiltona, a kolejną szansę dostał od nich nawet największy niewypał w historii draftu, wybrany z jedynką w 2013 roku Anthony Bennett.

Nie uwierzycie, ale…

Nets mają idealny skład, aby w przyszłych rozgrywkach porządnie zatankować. Problem jednak w tym, że nie ma to najmniejszego sensu, bo i tak tankować będą dla Celtics. Klubowi z Bostonu przysługuje bowiem prawo do zamiany przyszłorocznych picków. Oznacza to, że sam bić się może o najwyższe cele, a i tak otrzyma wysoki – może nawet pierwszy – wybór, do którego normalnie prawo miałaby ekipa z Nowego Jorku.

Mało tego, nie dość, że w 2017 roku będą musieli zamienić się pierwszorundowym pickiem z Celtics, to w 2018 na tę chwilę nie mają żadnego prawa do wyboru – pierwszorundowy znów trafia do Bostonu, a „drugorundowy” wędruje do Filadelfii. Na pocieszenie pozostaje im jedynie spora pula wolnych środków, jaką będą mieli do wykorzystania w przyszłe wakacje, kiedy salary cap wzrośnie aż do 102 mln USD. Biorąc pod uwagę obecne zobowiązania, gwarantowana w kontraktach kwota wyniesie około 55 mln USD.

Odeszli: Thaddeus Young, Jarrett Jack, Siergiej Karaszew, Thomas Robinson, Shane Larkin, Willie Reed, Wayne Ellington, Donald Sloan, Henry Sims

Przyszli: Jeremy Lin (3 lata, 36 mln USD), Trevor Booker (2 lata, 18,5 mln USD), Justin Hamilton (2 lata, 6 mln USD), Greivis Vasquez (1 rok, 5 mln USD), Luis Scola (1 rok, 5 mln USD), Joe Harris (2 lata, 2 mln USD), Anthony Bennett (1 rok, 1 mln USD), Randy Foye (1 rok, 2,5 mln USD), Caris LeVert, Isaiah Whitehead (draft)

Typ PolskiKosz.pl: 15. miejsce w Konferencji Wschodniej

Bet365 - załóż konto i wygrywaj >>

Fot. Wikimedia Commons

Tyronn Lue - kontrakt życia dla trenera Cavs

NBA | 26.07.2016 07:31

Czasem opłaca się zagrać va banque. Tyronn Lue postanowił nie przedłużać umowy z Cleveland Cavaliers zaraz po przejęciu drużyny i dzięki temu teraz zarobi ponad 25 milionów dolarów więcej.

Bet365 - załóż konto i wygrywaj >>

Po tym, jak pomógł wyciągnąć Cavs znad skraju przepaści w finałach NBA przeciwko Golden State Warriors, Tyronn Lue zasłużył na sowitą wypłatę. O nowym porozumieniu donosiły różne media, ale to Adrian Wojnarowski z The Vertical jako pierwszy podał szczegóły. Na jego mocy Lue zarobić ma 35 milionów dolarów w pięć lat. Póki co to informacja nieoficjalna. Klub ma ją potwierdzić we wtorek.

39-latek sporo ryzykował, kiedy pod koniec stycznia przejmował schedę po Davidzie Blatcie. Cavaliers zaproponowali mu wtedy przedłużenie współpracy o trzy lata, za które otrzymałby wynagrodzenie w wysokości 9,5 mln dolarów. On jednak postawił wszystko na jedną kartę. Dograł sezon do końca, wywalczył dla miasta pierwsze mistrzostwo w historii i zgarnął ze stołu pełną pulę.

Po objęciu stanowiska poprowadził zespół w 41 meczach sezonu zasadniczego, w których wykręcił bilans 27 zwycięstw i 14 porażek. Potem bez wpadki przebrnął przez dwie pierwsze rundy play-off, w których odprawił kolejno Detroit Pistons i Atlanta Hawks. Następnie stłumił chwilowy opór stawiany przez Toronto Raptors, aby w końcu zaliczyć historyczny powrót od stanu 1:3 w finałach i odebrać Warriors tytuł mistrzowski.

W przeciwieństwie do swojego poprzednika szybko zdołał zyskać szacunek i sympatię zawodników na czele z tym, który trzęsie całą organizacją, czyli LeBronem Jamesem. Podjął ogromne ryzyko, a teraz spija śmietankę. Pół roku po debiucie w roli głównego szkoleniowca wygrał mistrzostwo NBA (w sumie już trzecie), otrzymał przyznawaną przez ABC nagrodę ESPY dla najlepszego trenera/menadżera i podpisał tłusty kontrakt, na mocy którego zainkasuje 35 dużych baniek. Tak to się robi!

Bet365 - załóż konto i wygrywaj >>

Fot. Wikimedia Commons

Ostatnie wyniki

TBL | NBA | EL | 1LM | 2LM | BLK

Siarka Tarnobrzeg
Trefl Sopot
06.03 92
81
Wilki Morskie Szczecin
Start Lublin
06.03 121
70
Śląsk Wrocław
Anwil Włocławek
06.03 69
86
Energa Czarni Słupsk
Polfarmex Kutno
05.03 87
84
Polpharma Starogard Gd.
Polski Cukier Toruń
05.03 74
73
AZS Koszalin
Rosa Radom
05.03 79
85
Rosa Radom
Asseco Gdynia
29.02 87
80
Polfarmex Kutno
PGE Turów Zgorzelec
28.02 84
69
BM Slam Stal Ostrów Wlkp.
MKS Dąbrowa Górn.
28.02 87
68
Stelmet Zielona Góra
Siarka Tarnobrzeg
27.02 101
78
Detroit Pistons
New Orleans Pelicans
21.02 106
111
Oklahoma City Thunder
Cleveland Cavaliers
21.02 92
115
Denver Nuggets
Boston Celtics
21.02 101
121
Phoenix Suns
San Antonio Spurs
21.02 111
118
Brooklyn Nets
Charlotte Hornets
21.02 96
104
Orlando Magic
Indiana Pacers
21.02 102
105
Toronto Raptors
Memphis Grizzlies
21.02 98
85
Dallas Mavericks
Philadelphia 76ers
21.02 129
103
Chicago Bulls
Los Angeles Lakers
21.02 126
115
Portland Trail Blazers
Utah Jazz
21.02 115
111
Lokomotiw Kubań Krasnodar
Darussafaka Stambuł
12.02 82
58
Panathinaikos Ateny
Efes Stambuł
12.02 83
78
CSKA Moskwa
Olympiakos Pireus
12.02 92
85
FC Barcelona
Żalgiris Kowno
12.02 92
86
Crvena Zvezda Telekom Belgrad
Cedevita Zagrzeb
11.02 94
74
Fenerbahce Stambuł
Unicaja Malaga
11.02 80
59
BK Chimki
Real Madryt
11.02 82
93
Laboral Kutxa Vitoria
Brose Baskets Bamberg
11.02 90
64
Efes Stambuł
Fenerbahce Stambuł
05.02 73
77
Żalgiris Kowno
CSKA Moskwa
05.02 54
94
Znicz Pruszków
Sokół Łańcut
05.03 72
68
GKS Tychy
ACK UTH Rosa Radom
05.03 102
84
AZS Mickiewicz Katowice
Pogoń Prudnik
05.03 82
77
Spójnia Stargard Szcz.
SKK Siedlce
05.03 81
76
Miasto Szkła Krosno
Noteć Inowrocław
05.03 112
82
Biofarm Basket Poznań
Doral Nysa Kłodzko
05.03 44
51
Śląsk II Wrocław
GTK Gliwice
05.03 64
69
Legia Warszawa
Astoria Bydgoszcz
04.03 109
73
Noteć Inowrocław
Śląsk II Wrocław
02.03 62
68
Astoria Bydgoszcz
Biofarm Basket Poznań
02.03 68
76
Trefl II Sopot
Politechnika Gdańska
06.03 94
73
SMS Władysławowo
Kotwica 50 Kołobrzeg
06.03 59
121
BC Obra Kościan
Asseco II Gdynia
06.03 73
96
TKM Włocławek
AZS UMK Consus PBDI Toruń
06.03 65
73
Itago Gdynia
Domino Inowrocław
06.03 63
76
KK Warszawa
Polonia Warszawa
06.03 70
41
Start II Lublin
Księżak Łowicz
06.03 77
76
Rosa III Radom
Stal St. Wola
06.03 60
69
MCS Daniel Gimbaskets 2 Przemyśl
Tur Bielsk Podlaski
06.03 87
71
Pogoń Ruda Śl.
Alba Chorzów
06.03 71
79
Basket Gdynia
Pszczółka AZS Lublin
26.10 71
75
Wisła Can-Pack Kraków
Ślęza Wrocław
26.10 83
64
Artego Bydgoszcz
MKS Konin
25.10 103
62
MKK Siedlce
Energa Toruń
25.10 65
86
KK ROW
Widzew Łódź
25.10 75
53
CCC Polkowice
AZS Gorzów Wlkp.
25.10 69
67
KK ROW
Basket Gdynia
16.10 62
59
Ślęza Wrocław
CCC Polkowice
05.10 54
63
Wisła Can-Pack Kraków
Basket Gdynia
04.10 96
37
Widzew Łódź
MKK Siedlce
04.10 56
75

REKLAMA

Miami Heat mogą sabotować powrót Chrisa Bosha

NBA | 25.07.2016 20:17

Z jednej strony Pat Riley twierdzi, że jest otwarty w kwestii powrotu do gry Chrisa Bosha w nadchodzącym sezonie. Z drugiej pojawiły się poważne wątpliwości wobec intencji prezydenta klubu z Miami, któremu dalsza przerwa lub nawet zakończenie kariery podkoszowego może być po prostu na rękę.

Bet365 - załóż konto i wygrywaj >>

Przypomnijmy, że ze względu na pojawiające się u niego zakrzepy krwi, Chris Bosh pozostaje poza grą od dnia 9 lutego. Incydenty związane z tym schorzeniem wystąpiły u niego dwa. Pierwszy zakrzep pojawił się w nodze, a następne przemieścił się do płuc. Drugi zdiagnozowano w gardle. W momencie ich powstania lekarze zwracali uwagę, że to bardzo niebezpieczna sytuacja, która bezpośrednio zagraża wręcz życiu koszykarza.

Resztę rozgrywek skrzydłowy przesiedział więc w garniturze na ławce rezerwowych, choć na parkiet bardzo chciał wrócić już na miniony play-off. Heat zablokowali wtedy jego powrót do gry i niewykluczone, że będą chcieli to robić nadal. Oficjalne stanowisko klubu jest takie, że jeśli tylko Bosh będzie w stanie kontynuować karierę, on oczywiście zrobi wszystko, aby mu to umożliwić. I o to „jeśli” właśnie się rozchodzi.

Medyczny dylemat

32-latek nadal przyjmuje leki przeciwzakrzepowe, których stosowanie w sytuacji uprawiania sportu kontaktowego na takim poziomie, jak robi się to w NBA, jest niewskazane. Podstawową kwestią do rozstrzygnięcia jest więc to, czy Bosh rzeczywiście nadal ich potrzebuje. Jeśli nie, teoretycznie nic nie stoi na przeszkodzie, aby grał.

Jest też inna opcja, którą zaproponował sam zawodnik i polega na zastosowaniu nowego leku, którego w ciągu 8-12 godzin mógłby się pozbyć z organizmu. Heat nie przystali jednak na to przed fazą play-off i raczej mało prawdopodobne, aby zgodzili się teraz.

Jak zaznaczają specjaliści, sprawa nie jest prosta. Do pomysłu Bosha podchodzą sceptycznie, ale z drugiej strony twierdzą, że przy odstawieniu leków mógłby on wrócić do rywalizacji w zbliżającym się sezonie. Koszykarz zaznacza, że badania nie wykazały u niego obecności genu, który odpowiada za predyspozycję do powstawania zakrzepów. Zdaniem lekarzy to plus, bo nie będzie musiał stosować leków do końca życia. Jednocześnie zwracają jednak uwagę, że jeśli u kogoś zakrzepy wystąpiły już dwukrotnie, to ryzyko pojawienia się trzeciego jest bardzo duże.

- To trudna decyzja. Wyniki badań nie wystarczą, aby jednoznacznie stwierdzić, czy powinien, czy nie powinien wrócić na boisko – powiedział dr Robert Myerburg z University of Miami Health System w rozmowie z „Miami Herald”. O zdolności Bosha do gry zdecydować ma biegły powołany wspólnie przez ligę i związek graczy. Pat Riley z kolei oznajmił, że Heat decyzję w tej sprawie będą mogli podjąć dopiero w okolicach sierpnia-września.

Sabotaż czy ostrożność

I tu pojawia się wątpliwość, co do rzeczywistych intencji kierownictwa klubu. Pozbyli się już Dwyane’a Wade’a, bo choć niewystosowanie maksymalnej oferty można oczywiście tłumaczyć, to brak chociażby kontaktu ze strony Riley’a był już bardzo podejrzany, i teraz mogą chcieć oczyścić salary cap także z kontraktu Bosha. W jaki sposób?

Otóż, w przypadku, gdy zawodnik nie rozegra żadnego oficjalnego spotkania na przestrzeni roku kalendarzowego (czyli do 9 lutego 2017 roku), klub może go zwolnić, usuwając wartość jego umowy z listy płac. W praktyce wyglądałoby to tak, że należne mu 75 mln dolarów Bosh i tak oczywiście by otrzymał, ale przez kolejne sezony (do 2019 roku) nie zajmowałby już miejsca w salary cap.

Logicznie trzyma się to kupy, ale na jednoznaczną odpowiedź na pytanie, czy rzeczywiście do takiej sytuacji chcą doprowadzić Heat, przyjdzie nam jeszcze poczekać. Sam Bosh, jeśli będzie się na to zanosić, może sprawę jeszcze znacznie skomplikować poprzez złożenie zażalenia do tzw. Unii Graczy.

Bet365 - załóż konto i wygrywaj >>

Fot. Wikimedia Commons
 

Tyrone Brazelton i Gary Bell - Rosa wzmacnia obwód

PLK | 25.07.2016 15:03

Amerykański duet ze znanych w PLK graczy, zastąpi parę Torey Thomas - C.J. Harris, która doprowadziła Rosę do finału.

Bet365 - załóż konto i wygrywaj >>

O przejściu do Rosy Gary’ego Bella mówiło się od dłuższego czasu - absolwent Uniwersytetu Gonzaga miał dobry sezon w Siarce Tarnobrzeg, dla której rzucał średnio 15.5 punktu, miał 3.6 zbiórki oraz 2.6 asysty na mecz. W nieco frywolnej taktyce drużyny Zbigniewa Pyszniaka dał się poznać jako gracz, który nie traci głowy, nie gra egoistycznie, jest rozsądny. Wyglądał na koszykarza, który dobrze wpasuje się w dużo bardziej ułożoną grę Rosy.

Nowym tematem w Rosie jest za to Tyrone Brazelton, choć w radomskim klubie już rok temu poważnie rozważano kandydaturę tego gracza. Wówczas Amerykanin wybrał jednak kontrakt w Turcji, skąd go jednak dość szybko zwolniono - Brazelton kończył sezon we Francji. W drużynie Gravelines-Dunkerque rzucał po 8.6 punktu, miał po 2.6 asysty. Sezon wcześniej Brazelton też występował we Francji - w Le Havre zdobywał średnio po 13.3 punktu oraz 3.7 asysty.

Brazelton to gracz w PLK znany - w 2009 roku grał w Prokomie, z którym zdobywał mistrzostwo. Potem występował też w Słupsku oraz Niemczech, na Ukrainie, w Iranie, na Białorusi i Litwie. W odróżnieniu od Torey’a Thomasa, który prowadził grę Rosy w minionym sezonie, Brazelton jest graczem szybszym, znanym z dynamicznych akcji, wejść pod kosz i odegrań.

Podpisując kontrakt z Brazeltonem i Bellem Rosa zbudowała silną formację obwodową, w której jest także wszechstronny rozgrywający Daniel Szymkiewicz.

Bet365 - załóż konto i wygrywaj >>

Fot. YouTube.com
 

Adam Waczyński: Spełniają się kolejne marzenia

Świat | 25.07.2016 14:32

- Jest to dla mnie na pewno krok do przodu - mówi polski strzelec w rozmowie z PAP.

Bet365 - załóż konto i wygrywaj >>

26-letni rzucający w sobotę oficjalnie stał się koszykarzem Unicaji Malaga, z którą negocjował od kwietnia. Szósty klub ligi hiszpańskiej zaproponował Waczyńskiemu trzyletni kontrakt, choć gwarantowane są dwa sezony, a trzeci jest opcją klubu. Według hiszpańskich mediów Polak mógłby zarobić milion euro, gdyby został w Maladze na trzy lata.

- Dżentelmeni nie rozmawiają o pieniądzach. Różne rzeczy pisano o moich apanażach, ale nie będę się na ten temat wypowiadał. Cieszę się, że kontrakt jest podpisany. Dla mnie najważniejsza jest jego strona sportowa, możliwość gry w lepszej drużynie. Powiem tylko, że warunki finansowe, jakie mi zaproponowano w Maladze, są znacznie lepsze od dotychczasowych - powiedział PAP Waczyński.

- Bardzo się cieszę, że mój kontrakt z Unicają dochodzi do skutku. Jest to dla mnie na pewno krok do przodu. Spełniają się kolejne marzenia, kolejne cele. Na pewno nie spocznę na laurach, tylko nadal będę się starał ciężko pracować. Teraz z czystą głową mogę rozpocząć zgrupowanie reprezentacji - dodał koszykarz, który treningi z kadrą rozpoczął w Wałbrzychu właśnie w sobotę.

Bet365 - załóż konto i wygrywaj >>

Fot. PZKosz.pl

Denzel Valentine - czy kolana będą w porządku?

NBA | 25.07.2016 14:01

W tegorocznym drafcie Chicago Bulls postawili na wszechstronnego i już ukształtowanego Denzela Valentine’a. Są wobec niego pewne zastrzeżenia, ale już w Lidze Letniej potwierdził, że potrafi wziąć ciężar meczu na swoje barki.

Bet365 - załóż konto i wygrywaj >>

22-letni koszykarz trafił do Chicago po czterech latach spędzonych na Uniwersytecie Michigan State. W swoim ostatnim sezonie w NCAA notował średnio 19.2 pkt., 7.5 zb. i 7.8 as. Zgarnął też kilka prestiżowych nagród dla najlepszego gracza rozgrywek, m.in. od Basketball Times, Associated Press, NABC, USA Today, NBC Sports czy „Sports Illustrated”.

Miał też jednak problemy z kolanami i musiał poddać się zabiegowi artroskopii. To oznacza dla Bulls pewne ryzyko, taki wybór może nieco dziwić. Zwłaszcza, że kto jak kto, ale oni powinni doskonale zdawać sobie sprawę z tego, jak uciążliwe może być trzymanie w składzie gracza z kruchymi kolanami.

Póki co, nowy nabytek zdążył nieźle zaprezentować się w Lidze Letniej. Średnie na poziomie 11,6 pkt., 6,7 zb. i 2,7 as. szału może nie robią, podobnie jak 26% skuteczność z dystansu, ale za to w najważniejszym momencie zaimponował zimną krwią i trafił dwie kluczowe trójki, które dały jego drużynie najpierw dogrywkę, a chwilę później zwycięstwo w meczu finałowym przeciwko Timberwolves.

Klub z Wietrznego Miasta może mieć z niego sporo pożytku. To bardzo inteligentny, wszechstronny gracz z szerokim wachlarzem umiejętności. Brakuje mu trochę atletyzmu oraz szybkości i będzie musiał popracować nad obroną, ale jeśli z kolanami nie będzie problemu, wybranie go z 14. numerem może się „Bykom” opłacić.

Aktualnie przebywa na zgrupowaniu reprezentacji USA, gdzie pomaga kadrowiczom w przygotowaniu się do igrzysk olimpijskich. Robi tam wprawdzie za typowego sparingpartnera, ale treningi z doświadczonymi zawodnikami takimi jak Paul George czy Kyrie Irving oraz styczność z trenerami kalibru Mike’a Krzyzewskiego i Gregga Popovicha przed debiutem w NBA powinny być dla niego bardzo cennym doświadczeniem.

Bet365 - załóż konto i wygrywaj >>

Fot. Wikimedia Commons
 

Vladyslav Koreniuk - ukraińska siła w Stali

PLK | 25.07.2016 13:48

Ma 22 lata, 210 cm wzrostu, był mistrzem Ukrainy w BC Dnipro. Teraz będzie nowym środkowym Stali Ostrrów Wlkp.

Bet365 - załóż konto i wygrywaj >>

Koreniuk ma bardzo dobre warunki i jest uznawany za gracza, który może się nieźle rozwinąć - na razie grał tylko na Ukrainie, w BC Dnipro. W minionym sezonie zdobywał średnio po 10.0 punktu oraz 6.3 zbiórki. Zaliczył nieznaczny postęp w porównaniu z dwoma poprzednimi latami, kiedy jego średnie oscylowały wokół 7 punktów i 5 zbiórek w meczu.

Koreniuk to pierwszy środkowy zakontraktowany przez Stal i ósmy koszykarz na sezon 2016/17 - wcześniej umowy z ostrowskim zespołem podpisali Aaron Johnson, Tomasz Ochońko, Kamil Chanas, Mateusz Zębski, Łukasz Majewski, Christo Nikołow oraz Adam Kaczmarzyk.
 

Boston Celtics 2016/17 – kolejny krok do przodu

NBA | 25.07.2016 10:13

Kevin Durant wybrał słoneczną Kalifornię, ale za to do gry w Bostonie udało się przekonać innego rozchwytywanego wolnego agenta – Ala Horforda. Zamiast rewolucji Celtics wybrali cierpliwość i póki co dokonali po prostu kolejnego, solidnego wzmocnienia.

Bet365 - załóż konto i wygrywaj >>

Najważniejsza zmiana:

W zrekrutowaniu Kevina Duranta nie pomógł nawet Tom Brady – lokalna gwiazda futbolu amerykańskiego zaangażowana w proces. Cóż, Celtics nadal będą więc robić swoje i prawdopodobnie spróbują po raz kolejny za rok, kiedy Warriors będą musieli zapłacić należyte pieniądze Stephenowi Curry’emu, a Durantula będzie mógł odstąpić od przysługującej mu opcji na sezon 2017/18.

W zamian kibice z Bostonu muszą zadowolić się pozyskaniem Ala Horforda, który powinien okazać się wyjątkowo satysfakcjonującą nagrodą pocieszenia. Czterokrotny uczestnik Meczu Gwiazd to istotne wzmocnienie pod koszem, a jego 34,4% z dystansu na pewno przyda się do rozciągania obrony rywali. „Celtowie” musieli sięgnąć do kieszeni i za 4 lata gry zapłacić będą mu musieli 113 milionów dolarów, ale co najważniejsze, zachowali elastyczność finansową i nadal mogą rozglądać się za kolejną gwiazdą.

Ich będziemy oglądać: małolaci Brada Stevensa

Stevens to niewątpliwie jeden z czołowych trenerów nowego pokolenia, który potrafi wycisnąć maksimum z tego, co ma do dyspozycji. Niezwykle interesujące będzie więc obserwowanie, jak pod jego okiem rozwijać będą się młodzi gracze „Celtów”. Mowa tu głównie o Marcusie Smarcie, ale również drugoroczniaku Terrym Rozierze i debiutancie Jaylenie Brownie, którzy mają za sobą imponujące występy w Lidze Letniej.

No i jest jeszcze Isaiah Thomas. Ten rozgrywający ma już 27 lat, więc do bostońskiej młodzieży zaliczać go nie wypada, ale z roku na rok jest coraz lepszy, a wchodzi właśnie w najlepszy dla koszykarza okres kariery. W minionych rozgrywkach zadebiutował w Meczu Gwiazd i jeśli w tych nadchodzących zrobi kolejny progres, to Celtics mogą na Wschodzie naprawdę nieźle narozrabiać.

Nie uwierzycie, ale…

Danny Ainge, menedżer Celtics, w tegorocznym drafcie miał do dyspozycji w sumie aż osiem wyborów – trzy w pierwszej i pięć w drugiej rundzie. Od czasu, gdy nabór ograniczono do dwóch rund, nikt jeszcze nie zgromadził na jedną klasę aż tylu picków. Ostatecznie już teraz kontrakt dostanie tylko wybrany z trójką Brown, ale prawa do pozostałych graczy na pewno nie wyparują i nadal mogą być wykorzystane do transferowej ofensywy.

Kontrataku Ainge’a spodziewano się najpierw w noc draftu, później także na starcie transferów, ale on wolał poczekać. Tradycyjnie podpytywał inne kluby m.in. o DeMarcusa Cousinsa, Jimmy’ego Butlera, Kevina Love’a czy Russella Westbrooka, ale widocznie chciały one za dużo w zamian.

Ainge’owi się nigdzie nie spieszy. Już przed rokiem miał dobry zespół. Teraz wzmocnił go, podpisując kontrakt z Horfordem, którego przejął z listy wolnych agentów, czyli bez oddawania czegokolwiek w drugą stronę. Za rok Celtics powinni być jeszcze lepsi, a co za tym idzie, także atrakcyjniejsi dla kolejnych gwiazd. A miejsce i kasa będą dla nich starannie przygotowane.

Odeszli: Evan Turner, Jared Sullinger
Przyszli: Al Horford (4 lata, 113 mln USD), Gerald Green (1 rok), Jaylen Brown (wybrany z 3. numerem draftu)

Typ PolskiKosz.pl: 3. miejsce w Konferencji Wschodniej

*Najlepsi wolni agenci zdążyli już podpisać nowe umowy, doszło do wielu interesujących wymian, dlatego postanowiliśmy przyjrzeć się z bliska ruchom wszystkich 30 drużyn i zastanowić się, do czego mogą ich one zaprowadzić.

Bet365 - załóż konto i wygrywaj >>

Fot. Wikimedia Commons

Amerykanie znów miażdżą - Kevin Durant wybuczany

Świat | 25.07.2016 09:56

Reprezentacja USA odniosła kolejne miażdżące zwycięstwo w ramach przygotowań do igrzysk w Rio de Janeiro. Tym razem oberwało się Chińczykom, którzy przegrali aż 57:106.

Bet365 - załóż konto i wygrywaj >>

Drugi sparing i drugi imponujący pokaz siły. Amerykanie potwierdzają, że są murowanym faworytem do olimpijskiego złota. To oczywiście tylko reprezentacja Chin, ale niemal 50-punktowe zwycięstwo musi robić wrażenie. Zwłaszcza, że to dopiero drugi mecz kontrolny, a w porównaniu do składu, który wygrywał rywalizację cztery lata temu w Londynie, mamy aż 10 nowych nazwisk.

Jednym z dwóch koszykarzy, którzy zdobywali wtedy złoty medal, jest oczywiście Kevin Durant. Znów zdobył najwięcej punktów spośród wszystkich zawodników biorących udział w meczu. Patrząc na niego, nie można oprzeć się wrażeniu, że akurat w jego przypadku 6,75 metra to zdecydowanie zbyt bliska odległość od kosza. Po zanotowaniu 7/12 w piątek przeciwko Argentynie tym razem trafił 4 z 5 oddanych rzutów.

Przed meczem został wybuczany przez grupę kibiców zgromadzonych w hali Staples Center w Los Angeles. Sam zawodnik stwierdził później, że nie zdawał sobie z tego sprawy, bo niczego nawet nie usłyszał. W każdym razie nawet jeśli to nieprawda, to nie zdołało wyprowadzić go to z równowagi, a wręcz nakręciło, bo do uzbierania swoich 19 punktów potrzebował zaledwie 18 minut.

Mając świadomość ilości talentu, jakim dysponuje, Coach K tym razem od pierwszej minuty posłał na parkiet zupełnie inną piątkę niż w starciu z Argentyną. Zaczął od ustawienia z Kylem Lowrym, DeMarem DeRozanem, Paulem Georgem, Carmelo Anthonym i DeAndre Jordanem.

Ten ostatnio zdobył 12 „oczek”, dokładając m.in. 3 bloki i zaliczył solidny występ w defensywie. Chęć do gry odebrał rywalom już w dwóch pierwszych akcjach. Najpierw czapą poczęstował Wanga Zhelina, a cztery sekundy później pod drugim koszem wykończył kontrę efektownym wsadem z powietrza. W ogóle cały zespół zatrzymał rywali na zaledwie 31-procentowej skuteczności z gry i wymusił aż 26 strat.

Po stronie Chińczyków najlepiej wypadł Yi Jianlian. Skrzydłowy, który w przeszłości spędził cztery lata na parkietach NBA, zapisał na swoim koncie 18 „oczek” i 7 zbiórek. Z kolei wybrany w czerwcu z 43. numerem draftu przez Houston Rockets, mierzący 218 cm wzrostu środkowy Zhou Qi w 19 minut trafił tylko 1 z 6 rzutów z gry i mecz zakończył z 2 pkt.

Dla chińskiej drużyny to kiepski prognostyk przed meczem otwarcia imprezy w Brazylii, w którym 6 sierpnia zmierzy się właśnie z ekipą prowadzoną przez Mike’a Krzyzewskiego. Przed wyjazdem do Rio zagrają jeszcze raz w Oracle Arena w Oakland w nocy z wtorku na środę o godz. 4:00 polskiego czasu. Trudno jednak spodziewać się znacznie lepszego rezultatu. 

Bet365 - załóż konto i wygrywaj >>

Fot. Wikimedia Commons

Rio: Chiny - brakuje nam Yao Minga

25.07.2016 09:44

Czy Yi Jianlian będzie w stanie poprowadzić Chiny do ćwierćfinału? Naszym zdaniem - nie. Ale może uda się na dłużej zawiesić oko na Zhou Qi?

Bet365 - załóż konto i wygrywaj >>

Po co jadą? Po choć jedną wygraną. Osiem lat temu, na igrzyskach w Pekinie, pokonali Angolę i Niemcy, z Hiszpanią przegrali po dogrywce, awansowali do ćwierćfinału. Ale w 2012 roku w Londynie wpadli pod zimny prysznic - przegrali wszystkie pięć spotkań, byli najgorszym z 12 zespołów w turnieju. Ambicje zawsze mają tak wielkie, jak swój kraj, ale tym razem nie mogą liczyć na zbyt wiele. No, może uda im się powalczyć o przedostatnie miejsce w grupie.

Ostatnie cztery lata: 12., ostatnie miejsce na igrzyskach w Londynie (bilans 0-5), nie brali udziału w mistrzostwach świata w Hiszpanii, 5. miejsce w mistrzostwach Azji w 2013 roku na Filipinach, mistrzostwo Azji w 2015 roku zdobyte u siebie

Gwiazda: Yi Jianlian. Po 29-letnim wysokim skrzydłowym w NBA nie ma śladu od czterech lat, ale w reprezentacji Chin to wciąż najlepszy zawodnik. W dwóch ostatnich mistrzostwach Azji rzucał średnio po 17.4 oraz 16.7 punktu. Od 2012 roku, gdy skończyła się jego gra w Dallas Mavericks, Yi reprezentuje Guangdong Southern Tigers - jest czołowym podkoszowym chińskiej CBA, zdobywa średnio ponad 20 punktów, notuje po kilkanaście zbiórek.

Uwaga na: Zhou Qi. Oficjalnie ma 20 lat, choć jego wiek jest kwestionowany. W niedawnym drafcie z nr. 43 wybrali go Houstin Rockets, ale bliżej mu do nowocześniej grających wysokich - Anthony’ego Davisa, Kristapsa Porzingisa lub Dirka Nowitzkiego. Oczywiście - spokojnie, mierzący 218 cm wzrostu Zhou to na razie kandydat na poważnego gracza. Choć w mistrzostwach Azji w 2015 roku został wybrany najlepszym środkowym, a w zwycięskim finale z Filipinami zdobył 16 punktów i miał 14 zbiórek.

Brakujący element: Yao Ming. Tak, wiemy, że skończył karierę dawno temu, ale w reprezentacji Chin brakuje nam po prostu gracza, który przyciągnąłby nas przed ekrany. No dobra, może Zhou Qi rzeczywiście jest w stanie to zrobić - Chińczycy zaczynają turniej od meczów z USA i Francji, więc ich młoda nadzieja będzie miała najwyższy punkt odniesienia.

Skład - rozgrywający: Zhao Jiwei, Guo Ailun; rzucający: Sui Ran, Li Gen; niscy skrzydłowi: Zhou Peng, Ding Yanyuhang, Zhai Xiaochuan; wysocy skrzydłowi: Zou Yuchen, Wang Zhelin; środkowi: Zhou Qi, Li Muhao; trener: Gong Luming.

Typ PolskiKosz.pl: Wahaliśmy się, czy nie umieścić ich na piątej pozycji, czyli uznać, że pokonają Wenezuelę, ale jednak o rywali z Ameryki Południowej można powiedzieć, że jest rozpędzony ostatnimi sukcesami. A Chińczycy to jednak totalna zagadka - bezpieczniej typować ostatnie miejsce w grupie A.

Terminarz grupy A:
6 sierpnia: Australia - Francja, Chiny - USA, Wenezuela - Serbia
8 sierpnia: Serbia - Australia, USA - Wenezuela, Francja - Chiny
10 sierpnia: Francja - Serbia, Australia - USA, Wenezuela - Chiny
12 sierpnia: Chiny - Australia, USA - Serbia, Francja - Wenezuela
14 sierpnia: USA - Francja, Australia - Wenezuela, Serbia - Chiny

Bet365 - załóż konto i wygrywaj >>

*na 14 dni przed turniejem koszykarskim w Rio, zaczęliśmy odliczanie prezentując informacje o jego uczestnikach - w kolejności od najsłabszych

Fot. Wikimedia Commons

Joel Embiid - będzie debiut w NBA po dwóch latach!

NBA | 24.07.2016 17:41

Joel Embiid w końcu ma zadebiutować na parkietach NBA. A pierwotnie zakładano przecież, że wystartuje lepiej niż Andrew Wiggins, którego też wybrano w drafcie 2014 roku.
 

Bet365 - załóż konto i wygrywaj >>

Joel Embiid mógł w ogóle koszykarzem nie zostać, wszak w młodości bardziej wolał siatkówkę. Z pomarańczową piłką obcować zaczął dopiero w wieku 15 lat. Rok później wyjechał z Kamerunu do USA, aby tam rozwijać swój talent. Co ciekawe, na jednym z obozów koszykarskich odkrył go inny Kameruńczyk grający w NBA - Luc Mbah a Moute.

Z roku na rok Embiid robił coraz większe postępy, aż w końcu w 2014 roku kosztem Andrew Wigginsa i Jabariego Parkera typowany był nawet na faworyta do pierwszego numeru w drafcie. Skauci zwracali uwagę na jego świetną grę tyłem do kosza, ale również inne, unikatowe jak na centra umiejętności jak przegląd pola i dobre podanie, które siłą rzeczy musiał rozwinąć, kiedy rywale zaczęli go permanentnie podwajać.

Wielkie plany pokrzyżował jednak uraz stopy, przez który młody środkowy musiał poddać się operacji. Z jedynką w naborze w 2014 roku poszedł więc Wiggins. Jako drugiego wybrano Parkera, a na kontuzjowanego Embiida postawili dopiero wybierający jako trzeci Philadelphia 76ers. Początkowo mówiono nawet o powrocie do gry jeszcze w sezonie 2014/15. Ostatecznie jednak zadecydowano, że były gracz Kentucky profilaktycznie opuści całe rozgrywki i zadebiutuje dopiero w kolejnych.

Sprawę dodatkowo skomplikował sam koszykarz. Miał ponoć niedbale podchodzić do rehabilitacji i zbyt często zdejmować but ortopedyczny, co przyczyniło się do odnowienia urazu i absencji w kolejnym sezonie. Naturalnie zaczęto więc wątpić, czy młody zawodnik będzie w stanie choć w części spełnić pokładane w nim nadzieje. Pojawiły się też obawy, czy pochłonięty przez pozaboiskowe uciechy Ameryki (jak Twitter, nocne życie czy siłowanie na rękę z Justinem Bieberem) nie skończy jak na przykład taki Andrew Bynum, który zamiast dominować pod koszami popija piwko na trybunach.

Wraz z upływem kampanii 2015/16 z obozu Sixers zaczęły jednak dobiegać pozytywne sygnały zwiastujące długo oczekiwany debiut 22-latka. W sieci pojawiały się kolejne dowody jego coraz bardziej wymagających treningów, a fani „Szóstek” wobec wygrania draftowej loterii i wybrania najbardziej obiecującego zawodnika od czasu LeBrona Jamesa, Bena Simmonsa, znów zaczęli fantazjować o lepszych czasach.

Kolejna fala entuzjazmu zalała Internet, gdy kilka tygodni temu Embiid wreszcie otrzymał od sztabu medycznego zielone światło do treningów na pełnym kontakcie. Dodatkowo w sobotę portal Bleacher Report udostępnił na Twitterze wideo, na którym w pełni sprawny, zdrowy i gotowy na trudy sezonu Joel trenuje manewry podkoszowe i energicznie pakuje piłkę do kosza. Kibice Sixers, i nie tylko, już zacierają rączki.

Bet365 - załóż konto i wygrywaj >>

Fot. Wikimedia Commons

Najciekawsze tweety